Dla amatorów czerwonych owoców ten rok nie jest przychylny. Ceny truskawek będą wysokie ze względu na niekorzystną pogodę. W pierwszym kwartale roku zawiniły nagłe przymrozki, utrzymujące się w niektórych regionach nawet do połowy kwietnia. Po nich przyszły susze połączone ze znikomą ilością promieni słonecznych. To wszystko złożyło się na niewielkie zbiory, które w efekcie zaowocowały windowaniem cen. Sezon wystartował z kwotą 20 złotych za kilogram – jak na początek to dość standardowa cena. Ale ceny w okolicach 15 złotych mają się utrzymać aż do września.
Przykład cen niższych niż w reszcie kraju może stanowić Białystok: tam można dostać owoce nawet w cenie 6 złotych za kilogram. Niektórym ciężko w to uwierzyć, patrząc na średnie ceny w pozostałych regionach Polski, ale znajdą się także miejsca, w których kilogram owoców wyniesie standardowe 20 złotych. Warto skorzystać z tych najtańszych okazów jak najszybciej, bo sezon będzie krótki: odmiany, których zazwyczaj możemy spodziewać się dopiero w okolicach września, już od lipca są dostępne na straganach.
Jeśli dwadzieścia złotych przerasta nasze możliwości finansowe, a truskawkami chcemy się cieszyć cały rok, możemy skorzystać z opcji importowanych. W dyskontach spożywczych już od początku roku można dostać odmiany hodowane poza granicami naszego kraju: najczęściej sprowadzane są z Hiszpanii, Grecji lub Węgier. Są zdecydowanie tańsze, a przy tym większe i bardziej błyszczące. Wiele osób powie jednak, że nie mogą się umywać do polskich odmian hodowanych w sezonie: takiego smaku nie da się otworzyć nawet w najnowocześniej wyposażonych szklarniach.
{{text4}}
{{text5}}